00.00.0000Filmowanie – technologia tworzenia

Sztuka audiowizualna przestała być dziedziną dla wybranych. Przy odrobinie determinacji każdy może dziś wejść w posiadanie sprzętu, potrzebnego do stworzenia swojego dzieła. Używam tutaj terminu dzieło czy forma audiowizualna, bo zdaję sobie sprawę, że większość „prywatnych produkcji” to nie filmy fabularne czy nawet etiudy, a dużo częściej zapisy uroczystości rodzinnych, wspomnienia z wakacji, wyjazdów licealnych lub studenckich – formy, którym najbliżej na przykład do teledysków. Dlatego poniższe uwagi odnoszą się do wszystkiego, co chcemy przedstawić komuś na ekranie. Zapomnijmy na trochę o stricte technicznych aspektach filmowania. Tekst ten opisuje sposób podejścia do tworzenia i myślenia o swoim dziele, nie skupia się na jakości i doborze sprzętu, czy na szczegółowych aspektach technicznych. Uważam, że człowiek nagrywający telefonem komórkowym, który ma historię do opowiedzenia, ma przewagę nad kimś, kto ma do dyspozycji ogromny budżet, ale nie wie co chce nakręcić.
Zaczynamy od końca, czyli co do kogo
Naturalnym zakończeniem każdej produkcji jest premiera, czyli przedstawienie swojego dzieła publiczności. Może to być nawet zgromadzenie najbliższych przed telewizorem czy wrzucenie dzieła do Internetu i podesłanie linku znajomym. W końcu po to coś rejestrujemy, aby potem komuś to pokazać. Ważne jest, abyśmy od pierwszej decyzji o podjęciu jakiegoś tematu, za każdym razem, kiedy wciskamy przycisk REC, pamiętali, że robimy to po to, aby ktoś to zobaczył. Od początku realizacji zdjęć powinniśmy mieć w głowie możliwie jasną koncepcję efektu końcowego.
Po pierwsze powinniśmy więc podjąć decyzję o gatunku, jaki realizujemy. Na tym polu niewiele pozostało do odkrycia i każdą, nawet amatorską produkcję powinniśmy przypisać do konkretnego gatunku. Ułatwi nam to pracę koncepcyjną nad całością i uporządkuje myślenie o naszych zamiarach.
Przyjmijmy formę
Jeśli rejestrujemy wesele, chrzciny, imieniny albo jakąś inną imprezę, będzie to najprawdopodobniej reportaż, czyli relacja z wydarzenia, w którym uczestniczymy. Nie ma tu miejsca na fikcję, natomiast jasno powinny być określone miejsce i uczestnicy zdarzenia. W reportażu ważne są też subiektywne opinie uczestników. Łatwo jest zaaranżować krótkie wywiady z rodzicami chrzestnymi, księdzem albo przyjaciółmi jubilata. Takie wypowiedzi mogą być jedyną rzeczą, która odróżni tę konkretną uroczystość od setek innych, mogą też stanowić jedyny element zaskoczenia albo humoru.
Realizując fabułę czy etiudę, powinniśmy mieć możliwie maksymalny wpływ na obraz. Oczywiście przy niskobudżetowych produkcjach jest to niemożliwe, chodzi jednak o świadomość, że każdy element każdej sceny powinien być przemyślany. To, jaką wybierzemy lokację czy tło (scenografia), współgra z całą sceną. Jak są ubrani bohaterowie, jaką dobierzemy muzykę – wszystkie te czynniki mają wpływ na odbiór i sugestywność przekazu. Czasem jeden element kolorystyczny przewijający się przez cały utwór, może stanowić o spójności całego dzieła, przy czym dobór takiego elementu powinien być przemyślany – pomyślmy o symbolice koloru, o naszej wrażliwości i o wrażliwości widzów. Ponieważ w offowej produkcji prawie zawsze dysponujemy ograniczonymi możliwościami ekspresji, ubogą scenografią, często naszym aktorom brakuje warsztatu i umiejętności, to nie powinniśmy bać się przerysowań – wystarczy, że przebierzemy Dobrego (protagonista) na biało i Złego (antagonistę) na czarno, a komunikacja z widzem będzie bardzo ułatwiona.
W przypadku dokumentu, powinniśmy pamiętać, że chcemy pokazać jakąś prawdę, zjawisko wyższe – możliwie uniwersalne. Znowu wymaga to pewnych założeń przed realizacją. Powinniśmy domyślać się tej prawdy i postawić tezę, że dane zjawisko zachodzi. Nasza praca dokumentalisty może tę tezę potwierdzić albo jej zaprzeczyć, jednak ważne jest, abyśmy wiedzieli, czego poszukujemy z kamerą. Wyobrażam sobie, że w czasie wypadu do Zakopanego można zrealizować ciekawy dokument, zestawiając rozbawionych rówieśników i skomercjalizowane Krupówki z „ludowo-filozoficznymi” wypowiedziami jakiegoś górala. Znajomi będą mieli ubaw, oglądając samych siebie w czasie zabawy, ale zwolnienie akcji i spokojna narracja bohatera będzie skłaniała do refleksji. Tylko od wrażliwości twórcy zależy, czy w otaczającej rzeczywistości dostrzeże coś głębszego, ale to, czy będzie potrafił swoją refleksję przekazać, w dużej mierze zależy już od budowy koncepcji realizacji.

Prawda czasu
W przypadku amatorskiej produkcji namawiam do głębokiego przemyślenia decyzji o formacie czasowym dzieła. Przyjęło się, że minimalnym formatem telewizyjnym jest 13 min i wielokrotność tego czasu (26, 39, 52 min i tak dalej). Nasza forma może też być krótsza, należy jednak poczynić jakieś założenie. Sami odpowiedzmy sobie na pytanie, na jak długo jest nas w stanie przyciągnąć filmik na Youtube’ie, przesłany przez znajomego – pewnie nie dłużej niż 6–6,5 min. Jeśli na prezentację w telewizorze albo na rzutniku uda się namówić znajomych i jest to wydarzenie samo w sobie, to można przykuć ich uwagę na dłużej. Z projekcji kinowej bardzo rzadko ktoś wychodzi, ale często siedzi jak na torturze. Przysłowiowe wesele, które trwa 2,5 godziny, obejrzy pani młoda, teściowa i pan młody (bo musi), poza tym – w całości – już nikt. Gwarantuję, że do atrakcyjnie i dynamicznie zrealizowanej relacji z wesela czy chrzcin, która nie przekracza 26 minut, będziemy wracać chętnie i często. Nawet wielkie amerykańskie produkcje – ze wszystkimi fajerwerkami – często z trudem utrzymują naszą uwagę przez dłużej niż 120 min, powinniśmy więc mieć poważne argumenty stojące za każdą minutą naszego dzieła. Pomyślmy więc – kto i dlaczego będzie chciał oglądać naszą produkcję. Krótszy, za to bardziej dynamiczny i treściwy obraz będzie atrakcyjniejszy dla widza. Ponieważ mamy koncepcję tego, co i jak chcemy opowiedzieć, powinniśmy też mieć wyobrażenie o czasie, jaki zajmie nasze opowiadanie.
Mówimy do widza, czyli o języku filmowym
Używając popularnego porównania – poszczególne kadry są jak litery, ujęcia to słowa, a sceny są jak zdania... Jest to zdanie efektowne, ale niekoniecznie mówi nam, jak kręcić filmy. Prawdą jest, że podstawowymi elementami języka filmowego są: kadr, ujęcie, scena i sekwencja. Jednak tym, co stanowi o artyzmie i jasności formy audiowizualnej, jest jakość i sposób połączenia tych elementów. Język filmowy nieustannie się zmienia, a widownia staje się coraz bardziej obyta – przyzwyczaiła się do pewnych konwencji i skrótów. Dlatego tak trudno obejrzeć nam w całości arcydzieło kinematografii z lat dwudziestych czy nawet pięćdziesiątych ubiegłego wieku – operuje ono bowiem archaicznym językiem filmowym. Kiedyś pokazywano bohatera, który otwiera drzwi, wchodzi, zamyka drzwi i przemierza korytarz, aby wejść do pokoju ukochanej („montaż klamkowy”). Dziś zatrzymuje się przed budynkiem, a zaraz potem jest już w docelowym pokoju. Nakręcenie dobrej sceny jest więc balansowaniem między jasnością przekazu – tak aby zawierała wszystko, co chcemy opowiedzieć, a możliwą zwięzłością. Zbyt duży skrót może być niezrozumiały, ale pokazanie wszystkich czynności bohatera między poszczególnymi scenami jest nużące i niepotrzebne. Przed przemyśleniem konstrukcji własnej sceny warto więc pod tym kątem przeanalizować sposób opowiadania w profesjonalnych produkcjach, realizowanych przez doświadczonych reżyserów.
Znamy język, chcemy coś powiedzieć – czyli o scenariuszu
Początkiem każdej produkcji – niezależnie od formy – powinien być scenariusz. W poprzednim numerze DiVi pisał o tym Michał Talarek, zachęcając do odkrywania własnej drogi twórczych poszukiwań. Zachęcaliśmy też do poznania tajników scenopisarstwa, odkrywanych na łamach książki „Jak napisać scenariusz filmowy”. Tylko możliwie dokładny scenariusz pozwoli nam utrzymać dyscyplinę produkcyjną i artystyczną. Dobry tekst powinien mieć prawidłową konstrukcję dramaturgiczną, w której możemy wyróżnić trzy akty: ekspozycję, konfrontację i rozwiązanie. Nie zamierzam tutaj rozpisywać się na temat scenopisarstwa, chcę jedynie zwrócić uwagę, abyśmy planując dzieło audiowizualne zwracali uwagę, czy zdarzenia są logicznie i spójnie ułożone, czy sceny układają się w historię. Nikt nie będzie kibicował bohaterowi, jeśli go nie zna. Nawet film z wesela powinien przedstawić państwa młodych jeszcze zanim staną przed ołtarzem – to zbuduje napięcie oraz pozwoli ich polubić i tym większe będzie nasze wzruszenie, kiedy usłyszymy sakramentalne – „tak”. Planując scenariusz pamiętajmy, że film żywi się kontrastem, konfliktem i konfrontacją. Odnosi się to zarówno do całego dzieła, jak i do poszczególnych scen. Ten konflikt nie miałby jednak sensu, gdyby na końcu nie następowało rozwiązanie – rozładowanie zbudowanego napięcia.
Tak jak zapowiedziałem we wstępie – tekst nie ma charakteru technicznego. Jest to zbiór ogólnych uwag o wybranych aspektach tworzenia formy audiowizualnej. Poruszone sprawy nie są żadnym odkryciem, można je nawet uznać za oczywiste. Jednak młodzi filmowcy, którzy weszli w posiadanie sprzętu rejestrującego, często o tych podstawach zapominają. Przecież najważniejsza w każdym dziele jest wizja i jej realizacja. Zabawa w film zawsze zaczyna się w głowie twórcy, a kończy w głowie odbiorcy – wszystko pomiędzy jest koniecznym, jednak tylko dodatkiem. I o takich dodatkach, czyli warsztacie filmowym w wymiarze przyziemnym, czysto technicznym i tym bardziej ulotnym, ideowym, będziemy pisać w kolejnych numerach DiVi.
WARTO O TYM PAMIĘTAĆ!
Krzysztof Dziomdziora
06.01.20121. Nikon D4
0 komentarzyprofesjonalizm w każdym calu
10.02.20122. OLYMPUS OM-D
0 komentarzymały aparat o dużej mocy
27.02.20123. Smartfony w praktyce
0 komentarzyPoznajemy systemy operacyjne
02.03.20124. Canon EOS 5D Mark III
0 komentarzyjeszcze więcej możliwości
06.03.20125. Jak dbać o optykę?
0 komentarzyporadnik fotoamatora
16.08.20101. Canon EOS 1000D - test
0 komentarzytak dużo za tak niewiele
06.09.20102. Canon EOS 550D - test
0 komentarzymały półprofesjonalista
14.12.20103. Sony NEX-5 - test
0 komentarzyDla entuzjastów fotografii
29.06.20114. 40 cali dla konesera
0 komentarzyPanasonic kontra Philips
25.07.20115. 3D dla amatorów
0 komentarzykamera Panasonic HDC-SDT750PP
28.07.20116. Panasonic Lumix FZ100
0 komentarzysprinter z górnej półki
28.07.20117. Digiscoping - raj dla podglądaczy
0 komentarzy
Komentarze:
Obecnie nie ma żadnych komentarzy
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.