
08.09.2010
Choć na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, używanie telefonu komórkowego może ograniczyć zanieczyszczanie środowiska. Co wspólnego z ekologią czy emisją dwutlenku węgla ma zwykła komórka?
Jarosław Wawer
Duże i czułe na dotyk ekrany, odbiorniki WiFi, Bluetooth oraz GPS, a do tego lampy błyskowe wbudowanych aparatów i wciąż grające słuchawki do działania potrzebują prądu. Nowe, naszpikowane zaawansowaną techniką telefony są tak energochłonne, że pomimo pojemnych baterii trzeba je ładować praktycznie codziennie. Choć jedno ładowanie telefonu nie zużywa dużo prądu, to należy pamiętać, że na świecie jest ponad 4,5 miliarda komórek, a liczba ta wciąż szybko się zwiększa. Okazuje się, że nawet podstawowe zabiegi zmniejszające zużycie baterii – takie jak wyłączanie niewykorzystywanych aplikacji, Bluetooth czy WiFi, zmniejszenie podświetlenia wyświetlacza i wyjmowanie z gniazdka nieużywanej ładowarki – mogą mieć ogromne znaczenie. Jak podaje Nokia – jeśli wszyscy z ponad miliarda użytkowników telefonów tej marki wyłączaliby ładowarki po naładowaniu baterii do pełna, zaoszczędzona energia wystarczyłaby do zasilenia 100 tysięcy średniej wielkości europejskich domów.
Z drugiej strony, to właśnie wykorzystywanie wszystkich tych nowoczesnych technologii sprawia, że komórki coraz częściej mogą zastąpić odtwarzacze muzyki, nawigacje, aparaty fotograficzne czy komputery. Dzięki temu – zamiast używać wielu urządzeń i ładowarek – ograniczamy się tylko do jednej, często o wiele mniej energochłonnej. Widać to szczególnie w przypadku przeglądania stron internetowych czy odbierania poczty e-mail przez telefon. Nokia w swojej proekologicznej kampanii posługuje się prostym przykładem uaktualnienia statusu w serwisie Facebook. Okazuje się, że wprowadzenie nowego statusu poprzez telefon komórkowy zużywa aż 100 razy mniej energii niż wykonanie tej samej czynności przy użyciu komputera stacjonarnego. Oznacza to, że jeśli co 10 użytkownik telefonów marki Nokia przez godzinę dziennie zamiast na komputerze przeglądać będzie Internet przez swój telefon, uda się ograniczyć produkcję dwutlenku węgla o 2,7 miliona ton rocznie.

Większość starych telefonów, zamiast do recyklingu trafia niestety do szuflady. Tymczasem wszystkie ich części mogłyby zostać przetworzone i ponownie wykorzystane.
Coraz powszechniejsze kampanie producentów telefonów komórkowych świadczą o tym, że moda na ekologię nie ominęła także i tej branży. Co istotne, producenci nie ograniczają się jedynie do umieszczenia w telefonie komunikatu, zalecającego wyjęcie ładowarki z gniazdka po zakończeniu ładowania. Coraz bardziej ekologiczne stają się nie tylko telefony, ale także cała zawartość pudełek, w których są sprzedawane – łącznie z samymi opakowaniami. Producenci wręcz prześcigają się w tym, który z nich stworzy bardziej ekologiczny telefon, zużywający jak najmniej energii, a także mogący na koniec łatwo zostać poddanym procesowi recyklingu. Wbrew pozorom nie oznacza to, że są to bardzo proste modele z podstawowymi funkcjami wykonywania połączeń głosowych i wysyłania wiadomości SMS. Okazuje się, że można połączyć ekologię z funkcjonalnością, a często także z modnym wyglądem urządzeń.

Nie bez znaczenia są tu także odgórne przepisy – między innymi Unii Europejskiej, która przekonała producentów do ujednolicenia standardu ładowarek tak, by umożliwiały obsłużenie wszystkich modeli telefonów. Dzięki temu zmiana telefonu nie wiąże się automatycznie z koniecznością kupna nowej ładowarki, a w szczególności z koniecznością pozbycia się starej. Okazuje się bowiem, że nie tylko stare ładowarki, ale też same telefony trafiają w zdecydowanej większości do szuflady lub co gorsza na wysypisko śmieci. Tymczasem wszystkie części mogłyby zostać przetworzone i ponownie wykorzystane. Jeśli wszyscy z ponad miliarda użytkowników, którzy kupili telefon w zeszłym roku, oddaliby jedno stare urządzenie do recyklingu, udałoby się w ten sposób zaoszczędzić aż 80 tysięcy ton materiałów.

Ekologiczne ładowarki zużywają zdecydowanie mniej prądu kiedy nie ładują żadnego telefonu. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak wyjmowanie ich z gniazdka po każdym ładowaniu.
Producenci nie tylko przygotowują swoje telefony do recyklingu usuwając z nich niebezpieczne substancje, ale też coraz częściej sami wykorzystują odzyskane materiały. Dobrym przykładem jest tu Sony Ericsson C901 z serii GreenHeart, który zbudowany jest z plastiku pochodzącego minimum w 50% z recyklingu. Co ciekawe, dołączony do niego zestaw słuchawkowy jest wykonany w 100% z odzyskanego plastiku. Równie interesująco wygląda Samsung Reclaim, którego zielony kolor obudowy z pewnością nie jest przypadkowy. Do jego produkcji wykorzystany został bowiem bioplastik uzyskany z włókien kukurydzianych. Flagowym ekologicznym telefonem tej marki jest jednak Samsung Blue Earth, który dla odmiany powstał z plastiku odzyskanego za pomocą recyklingu butelek na wodę. Był to pierwszy telefon z panelem słonecznym, który pozwalał ładować baterię światłem słonecznym. Godzina ładowania w mocnym słońcu wystarczyć powinna na 10 minut rozmowy telefonicznej, dlatego ogniwa słoneczne traktować można jedynie jako dodatkowe źródło energii, które nie zastąpi w pełni sieciowej ładowarki. Blue Earth motywować miał także do proekologicznych zachowań, przeliczając je na oszczędzone od wycinki drzewa. Model ten wywołał duże zamieszanie, lecz niestety nie doczekał się do tej pory polskiej premiery. Nad Wisłą pojawił się jedynie jego uboższy brat – Samsung E1107, którego od poprzednika odróżniał przede wszystkim brak dużego i czułego na dotyk ekranu. Producent uznał chyba, że Polacy nie są aż tak zainteresowani ekologią, ponieważ słoneczne ogniwo w modelu E1107 reklamowane było bardziej jako sposób na przetrwanie przerw w dostępie do prądu, niż zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery.
Mimo że Samsung E1107 był pierwszym telefonem na baterie słoneczne na naszym rynku, dopiero premiera LG GD510 wywołała duże poruszenie. Nie bez znaczenia była w tym wypadku szeroko zakrojona kampania marketingowa, która obejmowała między innymi słoneczne kioski, rozstawione przy największych polskich uczelniach. Dwumetrowe instalacje w kształcie słonecznego telefonu LG były nie tylko efektowne, ale też bardzo funkcjonalne. Specjalne ogniwa słoneczne pozwalały wykorzystać naturalną energię do ładowania telefonów dowolnej marki. W połączeniu z odpowiednimi akumulatorami, kioski umożliwiały ładowanie baterii nawet przez 16 godzin na dobę. Ogniwa i baterie w samym telefonie GD510 są oczywiście zdecydowanie mniejsze, ale wciąż wydajne. Aby wykonać 3-minutową rozmowę, potrzebujemy jedynie 11 minut ładowania przy bezchmurnym niebie. Choć jak przyznaje producent, czas ten wydłuża się w zależności od zachmurzenia i na przykład przy pogodzie umiarkowanej będą to już 24 minuty. Ogniwo słoneczne nie może być jednak jedynym źródłem zasilania, dlatego do telefonu dołączana jest oczywiście ładowarka sieciowa. I chociaż komórka po naładowaniu baterii do pełna przypomina o wyjęciu ładowarki z gniazdka, na wszelki wypadek jest to ekologiczna ładowarka. Wyróżnia się ona przede wszystkim niskim zużyciem prądu w trybie stand-by – kiedy nie ładuje żadnego telefonu, ale mimo wszystko włożona jest do gniazdka.

Obudowy telefonów wykonane z odzyskanego przy pomocy recyklingu plastiku, wbudowane ogniwa słoneczne czy też ekologiczne ładowarki – to te najbardziej rzucające się w oczy elementy ekologicznej rewolucji, do której przystąpiła większość producentów telefonów. Na ogólne zmniejszenie produkcji dwutlenku węgla duży wpływ mają także coraz mniejsze opakowania, z których znikają między innymi grube, papierowe instrukcje obsługi. Mniejsze opakowania to nie tylko mniej zużytego papieru i farby, które zresztą także są coraz bardziej ekologiczne, ale także łatwiejszy transport. Nokia w swojej kampanii oficjalnie przyznaje, że zmniejszenie opakowań pozwoliło o połowę zredukować liczbę ciężarówek wykorzystywanych do transportu nowych telefonów, czego efektem w ciągu ostatnich dwóch lat było nie tylko uniknięcie emisji wielu ton spalin, ale także zaoszczędzenie 5 milionów euro. To w dużym stopniu wyjaśnia, dlaczego producenci telefonów tak chętnie włączyli się w proekologiczne kampanie. Na ekologię powołują się ostatnio także operatorzy, którzy zachęcają swoich abonentów do rezygnacji z tradycyjnych, papierowych faktur na rzecz ich elektronicznych obrazów, dostarczanych pocztą e-mail. Pozwalają one nie tylko uchronić drzewa od wycinki, ale także zaoszczędzić pieniądze wydawane na drukowanie i wysyłkę.
Niższe rachunki za prąd, możliwość podładowania baterii telefonu nawet w sytuacjach kryzysowych, e-faktury, dostępne w każdej chwili z dowolnego miejsca, a przede wszystkim satysfakcja z powodu uratowanych drzew czy uchronienia środowiska przed emisją ton dwutlenku węgla, który zanieczyszczałby atmosferę. Jak widać – na ekologicznych telefonach zyskują wszyscy. Może wybierając kolejny telefon warto przyjrzeć się właśnie tym „zielonym” modelom? Wybór jest coraz większy.

Niebieski Samsung Blue Earth był pierwszym ekologicznym telefonem z panelem słonecznym, o którym głośno było na całym świecie. Niestety nie doczekał się on polskiej premiery.
06.01.20121. Nikon D4
0 komentarzyprofesjonalizm w każdym calu
10.02.20122. OLYMPUS OM-D
0 komentarzymały aparat o dużej mocy
27.02.20123. Smartfony w praktyce
0 komentarzyPoznajemy systemy operacyjne
02.03.20124. Canon EOS 5D Mark III
0 komentarzyjeszcze więcej możliwości
06.03.20125. Jak dbać o optykę?
0 komentarzyporadnik fotoamatora
16.08.20101. Canon EOS 1000D - test
0 komentarzytak dużo za tak niewiele
06.09.20102. Canon EOS 550D - test
0 komentarzymały półprofesjonalista
14.12.20103. Sony NEX-5 - test
0 komentarzyDla entuzjastów fotografii
29.06.20114. 40 cali dla konesera
0 komentarzyPanasonic kontra Philips
25.07.20115. 3D dla amatorów
0 komentarzykamera Panasonic HDC-SDT750PP
28.07.20116. Panasonic Lumix FZ100
0 komentarzysprinter z górnej półki
28.07.20117. Digiscoping - raj dla podglądaczy
0 komentarzy
Komentarze:
Obecnie nie ma żadnych komentarzy
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.