Smartfon HTC Hero - test

Smartfon HTC Hero - test

21.08.2010Mobilna przeglądarka internetu

Google wie, gdzie szukać odpowiedzi na prawie każde pytanie. Co więcej, dodatkowe usługi, jak Gmail czy Picasa, ułatwiają także komunikację czy też udostępnianie zdjęć. Gdyby jeszcze móc schować to wszystko do kieszeni i korzystać gdziekolwiek przyjdzie ochota.
Google próbuje podbijać komórkowy rynek od ponad 2 lat. To właśnie w listopadzie 2007 roku ukazał się system Android, który miał zrewolucjonizować rynek smartfonów. Pierwsze telefony z nowym system pojawiły się dopiero po 12 miesiącach, a do Polski dotarły na początku ubiegłego roku. Zapowiadanej rewolucji jednak nie było, choć telefony z systemem Android wciąż wzbudzają duże zainteresowanie, ale głównie jako ciekawostka. Sytuacje zmienić ma najnowszy, trzeci już model smartfonu opartego na Androidzie firmy HTC – HTC Hero. Nazwy tej trudno doszukać się jednak na obudowie telefonu. Zamiast tego natknąć się można w kilku miejscach na napis HTC Innovation. Czyżby producent nie chciał, by Hero został uznany za samozwańca? Może po prostu chciał podkreślić ową innowacyjność.


HTC Hero w porównaniu do swoich poprzedników jest przede wszystkim zdecydowanie bardziej dopracowany. Jest mniejszy i lżejszy, i wygląda na bardziej wytrzymały. Jego multimedialne możliwości zwiększa gniazdo minijack pozwalające na podłączenie dowolnych słuchawek oraz nowy moduł aparatu z rozdzielczością zwiększoną do 5 milionów pikseli. Choć są to bardzo duże kroki na przód, ciężko nazwać je innowacjami. Jest nią natomiast nowy interfejs użytkownika – HTC Sense, który rozszerza standardowe możliwości systemu Android. Pozwala on mocno spersonalizować telefon, a także usprawnić jego używanie. Aż 7 dostępnych w każdej chwili pulpitów użytkownik może zapełnić nie tylko skrótami do najczęściej używanych aplikacji, ale przede wszystkim funkcjonalnymi widgetami. Dobrym przykładem może być prognoza pogody, która automatycznie uaktualnia miasto, w którym się znajdujemy. Może mniej funkcjonalny, ale za to bardzo efektowny jest widok kropelek deszczu pojawiających się na ekranie, gdy zapowiadany jest deszcz. Inne bardzo przydatne widety to między innymi kalendarz, czytnik wiadomości, album zdjęć czy odtwarzacz muzyki. Nie zapomniano też o modnej ostatnio integracji z serwisami społecznościowymi, dlatego swoje miejsce ma zarówno Facebook, jak i Twitter. Ilość i różnorodność widgetów sprawia, że może okazać się, że nawet 7 pulpitów to za mało, dlatego dodatkowo przełączać możemy całe zestawy pulpitów. Wystarczą dwa kliknięcia, by po wyjściu z pracy z pulpitów zniknęły czytniki poczty i kalendarze, a zamiast nich pojawił się odtwarzacz muzyki.
To tylko pokaz możliwości tego urządzenia. Zapowiedzią stopnia jego zaawansowania może być także liczba przycisków umieszczonych na charakterystycznej dla HTC Hero „bródce”. Tak jak w słuchawkach telefonów stacjonarnych, cześć z mikrofonem wygięta została w stronę ust. Ciężko jednak ocenić, czy powodem była wygoda rozmów czy raczej korzystania z przycisków. A może jest to tylko pomysł na wyróżnienie telefonu z tłumu bardzo podobnych do siebie smart-
fonów? Z pewnością wyróżnia go także duża liczba przycisków, wśród których oprócz standardowej zielonej i czerwonej słuchawki czy przycisku powrotu do głównego ekranu, znalazł się także przycisk wyszukiwarki, który w każdej chwili umożliwia przywołanie Google i wysłanie zapytania. Ciekawa jest także zastępująca myszkę kulka, ułatwiająca w wielu sytuacjach nawigację po ekranie. Flagowym zastosowaniem może być przeglądanie stron internetowych, w szczególności wyników wyszukiwania w Google, gdzie gęsto rozmieszczone odnośniki do innych stron wymagają dużej dokładności.
 

Szkoda, że wśród przycisków nie umieszczono także standardowego już w większości telefonów, spustu migawki. Ostatnio można go spotkać nawet w tanich telefonach z matrycami o symbolicznych rozdzielczościach. W większości z nich, przyciski głośności umieszczone z boku telefonu umożliwiają także sterowanie przybliżeniem. Tym razem producent zdecydował się na 5-megapiskelową matrycę, ale o dodaniu spustu migawki i zaprogramowaniu przycisków głośności niestety zapomniał. Zamiast tego, za pomocą kciuka, naciskać trzeba opisaną wyżej kulkę. O ile w przypadku zdjęć kadrowanych pionowo jest to jeszcze wygodne, o tyle w przypadku zdjęć poziomych – znacznie utrudnia fotografowanie jedną ręką. Nawet jeśli uda się utrzymać telefon w ręce, wciśnięcie kulki bez poruszenia jest już prawie niemożliwe. Nie pozostaje to oczywiście bez wpływu na ostrość zdjęć. Kulka nie posiada także, standardowych dla większości spustów migawki, dwóch poziomów wciśnięcia. W jaki inny sposób można zatem uruchomić autofocusa? Okazuje się, że nie tylko nie można tego zrobić, ale też nie trzeba. Hero próbuje ustawiać ostrość przez cały czas, jeśli tylko na krótką chwilę zatrzymamy jakiś kadr.

Rozdzielczość nagrywanych filmów wideo nie jest niestety zbyt duża, a jeśli dodamy do tego szybkość 15 klatek na sekundę to możemy zapomnieć o ich poważnym zastosowaniu. Na pewno dobrze będą one wyglądać w multimedialnych wiadomościach MMS, ale nawet na YouTube już trochę gorzej.

W pierwszej chwili pomysł wydaje się bardzo ciekawy, niestety w rzeczywistości nie wygląda to tak różowo. Ciągłe próby ustawiania ostrości mocno absorbują aparat, a co gorsza nie można ich przerwać. Nie ma możliwości zrobienia zdjęcia czy zmiany ustawień w momencie, gdy akurat ustawiana jest ostrość, na której zupełnie nam nie zależy. Tak samo jest w przypadku opcji wskazywania na dotykowym wyświetlaczu, który obszar kadru ma być ostry. Aby wskazać nowy punkt, musimy zaczekać aż ustawiona zostanie ostrość w poprzednim, co bywa nieco uciążliwe. Jednak, jeśli funkcja ta zostanie nieco dopracowana, może stać się standardem w tego typu urządzeniach.
Najważniejsze jest chyba jednak to, że autofocus dobrze radzi sobie z ustawianiem ostrości. Mimo braku dedykowanego trybu makro, zazwyczaj nie miał on problemów nawet z obiektami oddalonymi o zaledwie kilka centymetrów. Na ostre zdjęcia możemy jednak liczyć jedynie w dobrych warunkach oświetleniowych, ponieważ przy dłuższych czasach migawki ciężko jest zrobić nieporuszone zdjęcie. Nie pomoże w takim wypadku żadna lampa błyskowa, ani nawet dioda LED, ponieważ producent nie zdecydował się na zamieszczenie tego typu dodatków.
 

Menu aparatu nie jest mocno rozbudowane. Na podstawowym ekranie wyświetlane są tylko dwie ikony umożliwiające przejście do galerii oraz przełączanie pomiędzy trybem fotografowania i nagrywania wideo. Przycisk menu rozwija dodatkowe pozycje, które pozwalają zmienić rozdzielczość, balans bieli oraz jasność, a także ustawić samowyzwalacz. Szczególnie przydatna może okazać się możliwość manualnego doboru balansu bieli, ponieważ tryb auto nie zawsze sobie radzi. Rzadziej używane ustawienia dostępne są na drugim poziomie menu, gdzie włączyć możemy na przykład dodatkowe efekty czy też dostosować kontrast, nasycenie barw czy ostrość. Co ciekawe, można tu także zmienić format obrazu i samodzielnie wybrać pomiędzy lepiej dopasowanymi do panoramicznego ekranu proporcjami 16:9 oraz standardowymi 4:3, które odpowiadają proporcjom matrycy światłoczułej. Szerokość zdjęć to w obydwu przypadkach 2560 pikseli, a ich wysokość to odpowiednio 1712 lub 1920 pikseli. Nieco gorzej wygląda rozdzielczość filmów wideo, które nagrywać można z maksymalną rozdzielczością 352 x 288 pikseli i szybkości 15 klatek na sekundę. Jedyne sensowne zastosowanie takich filmów to multimedialne wiadomości MMS, ponieważ na ekranie komputera nie wyglądają one najlepiej.

Zima nie sprzyja testowaniu aparatów. Zwłaszcza, jeśli są to modele wymagające tak dobrych warunków oświetleniowych, jak HTC Hero. Niestety, w styczniu już przed 17 robiło się dla niego za ciemno.

Po zrobieniu tego zdjęcia kościół wyglądał jak ciemna plama na tle jasnego nieba. Na szczęście okazało się, że to wina wyświetlacza, kiepsko sprawdzającego się w słońcu, a nie aparatu, który dobrze poradził sobie w tej sytuacji.

Ilość rejestrowanych szczegółów, jak na matrycę o rozdzielczości 5 milionów pikseli, jest bardzo przyzwoita. Różnica w stosunku do stosowanych w poprzednich modelach HTC z systemem Android matryc 3-megapikselowych jest od razu widoczna.


Twórcy HTC Hero wyszli ze słusznego zapewne założenia, że zdecydowana większość zrobionych nim zdjęć trafi nie na papier, ale do Internetu. Wystarczą dwa kliknięcia, by wykonana przed chwilą fotografia znalazła się w internetowym albumie Picasa lub w galerii serwisu Facebook. Jeszcze większe wrażenie robi pełna integracja z powyższymi i podobnymi do nich serwisami wbudowanej przeglądarki zdjęć. Wystarczy przy pierwszym uruchomieniu telefonu wpisać loginy i hasła wybranych przez nas serwisów, by zarówno własne galerie, jak i naszych znajomych móc przeglądać zupełnie tak, jak zdjęcia przechowywane w telefonie. Co więcej, aktualne statusy naszych znajomych możemy widzieć przeglądając naszą książkę adresową. Natomiast dzięki dodatkowej aplikacji można nawet synchronizować z serwisem Facebook zdjęcia profilowe znajomych z listy kontaktów.

W restauracji nie było aż tak ciemno, jak można byłoby wnioskować z tego zdjęcia. Jego kolory z pewnością nie zachwycają, jednak biorąc pod uwagę brak diody LED, aparat wyjątkowo dobrze poradził sobie w tej sytuacji, a zdjęcie nie jest zaszumione bardziej od tych robionych na zewnątrz.

Brak spustu migawki, który zastępowała obsługiwana kciukiem kulka, mocno utrudniał stabilne trzymanie telefonu za pomocą jednej ręki. Duża część zdjęć wychodziła niestety poruszona, co widać dopiero po przeniesieniu ich do komputera.

Dodatkowe aplikacje pobierane bezpłatnie z Android Market mogą rozszerzyć możliwości aparatu. Najczęściej udostępniają one dodatkowe efekty i filtry, ale trzeba pogodzić się wtedy z mniejszą rozdzielczością zdjęć.


To właśnie dodatkowe oprogramowanie, które pobierać można z Android Market, decyduje w dużym stopniu o możliwościach tego telefonu. W przeciwieństwie do systemu Symbian, tu większość aplikacji udostępniana jest za darmo. Można wśród nich znaleźć m.in. aplikacje rozszerzające możliwości aparatu. Nie chodzi tu oczywiście o rozdzielczość zdjęć, ale możliwości oprogramowania takie, jak dodatkowe filtry, efekty czy nawet wyłączenie ciągłego autofocusa. Jedną z bardziej zaawansowanych aplikacji jest Photoshop.com Mobile App, która w wygodny sposób pozwala edytować i poprawiać zdjęcia w telefonie, bez potrzeby przesyłania ich na komputer. To jedna z sytuacji, w której ten telefon może bez problemu zastąpić komputer.


 

Mimo, iż nawet producent nazywa HTC Hero telefonem, nie jest to chyba trafne określenie. Funkcja połączeń głosowych nie została na szczęście zapomniana, lecz z pewnością nie jest to już najważniejsze zastosowanie tego urządzenia. Jego funkcjonalność skupia się wokół Internetu, a na tym Google zna się bardzo dobrze. Duży, dotykowy ekran, po którym nawigować możemy zarówno za pomocą palca, jak i trackballa, świetnie sprawdza się przy przeglądaniu stron WWW. Dużą rewolucją miała być obsługa technologii Flash, która wymaga jednak dopracowania. Mimo iż, na większości stron, gdzie Flash jest potrzebny, jego obsługa zawodzi, reklamy wyświetlane są zazwyczaj wyjątkowo dobrze. Żadnych zastrzeżeń nie budzi natomiast program pocztowy, który pozwala nie tylko wygodnie odczytywać maile, ale także je tworzyć. Po pewnym czasie, potrzebnym na przyzwyczajenie do każdej nowej technologii, wyświetlana na ekranie pełna klawiatura QWERTY pozwala pisać szybko i sprawnie. Oczywiście Android bardzo dobrze współpracuje także z innymi usługami Google, dzięki czemu jest to jeden z najbardziej internetowych telefonów na rynku. Bez odpowiedniego abonamentu telefonicznego z dużym limitem na przesył danych jego używanie może być albo kosztowne, albo mocno ograniczone. Pewną alternatywą może być wykorzystanie dostępnej w domu lub w pracy sieci WiFi, lecz w tych miejscach do dyspozycji mamy zazwyczaj komputer. HTC Hero ma go nam zastąpić między innymi w podróży. Rzeczywiście sprawdza się on w tej roli bardzo dobrze.


Jarosław Wawer


Telefon do testów udostępniła firma HTC Polska.
 

Dodaj artykuł do:

Komentarze:

Obecnie nie ma żadnych komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.