Prosto do celu - test

Prosto do celu - test

08.09.2010TomTom ONE oraz XL z IQ RoutesTomTom ONE oraz XL z IQ Routes

Większość osób używa nawigacji satelitarnej tylko do dłuższych tras, natomiast w przypadku jazdy po znanych sobie okolicach zdaje się na własne doświadczenie. Technologia IQ Routes, opracowana w firmie TomTom, może zmienić ten stan rzeczy.

Karol Muchalski

 

System nawigacji satelitarnej w samochodzie to widok coraz bardziej popularny. Wygoda, jaką daje tego typu urządzenie jest nie do przecenienia, szczególnie w przypadku, gdy podróżujemy do miejsc nieodwiedzanych wcześniej. Wprowadzając na rynek urządzenia ONE IQ Routes oraz XL IQ Routes, firma TomTom udowodniła, że korzystanie z nawigacji satelitarnej może mieć sens również tam, gdzie do tej pory jeździliśmy bez niczyjej pomocy.


Przed włączeniem
Patrząc na oba urządzenia, nie sposób nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z bliźniaczymi produktami. I nie jest to odczucie nieuzasadnione, bowiem różnica pomiędzy modelem ONE a XL, sprowadza się tylko i wyłącznie do rozmiaru ekranu. Model XL – jak sama nazwa wskazuje – został wyposażony w większy – 4,3-calowy, dotykowy ekran. Patrząc na dzisiejsze standardy nie jest to wielkość, która mogłaby na kimś zrobić wrażenie, jednak jest ona wystarczająca, by w ergonomiczny sposób przedstawić wszystkie potrzebne informacje. W przypadku nawigacji ONE dostajemy do dyspozycji niewielki ekran, o przekątnej zaledwie 3,5 cala. Jednak wbrew pozorom nie jest to jego wadą, ponieważ konstruktorom udało się stworzyć urządzenie niewielkie przy jednoczesnym zachowaniu czytelności wyświetlanego obrazu. Model ONE nie tylko łatwiej schować do kieszeni, ale również mniej przeszkadza on podczas jazdy, co jest szczególnie istotne w przypadku niewielkich samochodów. Niestety, w związku z tym zmniejszeniu uległa także klawiatura ekranowa, przez co wprowadzanie przy jej pomocy tekstu wymaga dość dużej dozy koncentracji i precyzji.


Z tyłu obu modeli znajduje się duży głośnik, którego obudowa służy jednocześnie jako zaczep uchwytu EasyPort. Mocowanie to jest kolejnym przykładem na to, że jednym z głównych priorytetów konstruktorów firmy TomTom było stworzenie urządzenia możliwie kompaktowego. Zresztą udało im się to całkiem nieźle. Po odklejeniu od szyby i złożeniu, całość możemy bez większego problemu włożyć do kieszeni bądź torebki bez konieczności zostawiania uchwytu w samochodzie. Niestety, możliwość ta wymagała od całej konstrukcji pewnych kompromisów. Zaowocowało to tym, że choć nawigacje TomTom są bardzo wygodne w transporcie, to w kwestii mocowania posiadają pewne braki i w przypadku samochodów o dużej, mocno pochyłej szybie, mogą sprawić trochę problemów. Dodatkowo, niewielkie wymiary uchwytu sprawiają, że urządzenie znajduje się dość daleko od użytkownika, co może utrudnić jego obsługę.


GPS wie lepiej
Jednak gdy już uporamy się z dość kłopotliwym montażem, dalsza współpraca układa się już zdecydowanie lepiej. Jedną z pierwszych rzeczy, którą zauważa użytkownik, jest bardzo dobry system komunikatów głosowych. Nie zalewa nas on bowiem potokiem informacji, a ogranicza się jedynie do faktycznie niezbędnych wskazówek. Dzięki temu użytkownik nie czuje znużenia, słysząc po raz setny „Jedź prosto”, a jednocześnie bez problemu może odnaleźć drogę i wybrać odpowiednie skrzyżowanie. Dodatkowym ułatwieniem jest funkcja asystenta pasa ruchu, która, w przypadku bardziej skomplikowanych skrzyżowań, pomoże nam wybrać pas najbardziej odpowiedni do wykonania najbliższego manewru.
Jednak największym atutem obu testowanych urządzeń, jest niewątpliwie technologia IQ Routes. System ten analizuje wyznaczoną trasę pod kątem średniej prędkości jazdy na danej ulicy i o danej porze. Dane, na podstawie których opracowywane są tego typu bazy, wysyłane są przez aplikację TomTom Home w momencie podłączenia nawigacji do komputera, dzięki czemu można liczyć na to, że są to informacje dość dobrze oddające rzeczywistość. I faktycznie, zarówno w przypadku modelu ONE, jak i XL, trasa wyznaczona pomiędzy dwoma punktami może prowadzić innymi drogami – w zależności od pory dnia. Co więcej, system ten działa całkiem skutecznie, dlatego czasami warto pojechać wbrew własnym nawykom i skorzystać z sugerowanej przez nawigację trasy, ponieważ może to zaoszczędzić nam czas, marnowany zazwyczaj na stanie w korkach. Technologia ta, w połączeniu z odbiornikiem TCM, może znacznie skrócić czas przejazdu nawet w mieście, po którym jeździmy codziennie i które powinno być nam bardzo dobrze znane. A raczej mogłaby, gdyby system TCM był dostępny w Polsce. Niestety – jest inaczej, dlatego dołączony do obu urządzeń odbiornik będzie dla większości użytkowników zbędnym gadżetem. Jednak akurat za to ciężko już winić firmę TomTom. Tym bardziej, że na rynku dostępne są również wersje obu nawigacji bez słowa Traffic w nazwie i pozbawione odbiornika TCM, co dość znacznie obniża ich cenę.


Prosto ale skutecznie
Interfejs użytkownika obu urządzeń jest wyjątkowo prosty w obsłudze. Wiąże się to niewątpliwie z dość ograniczoną liczbą funkcji, jakie możemy znaleźć w obu modelach. Firma TomTom, skupiając się na ułatwieniu użytkownikowi dotarcia z punktu A do B, ewidentnie postanowiła zignorować możliwość rozszerzenia użyteczności tych urządzeń. Na próżno bowiem szukać tu takich udogodnień jak odtwarzacz multimedialny, czytnik kart pamięci czy nadajnik FM. Zamiast tego znajdziemy bardzo ciekawy system pomocy, pozwalający uzyskać bardzo przydatne informacje – na przykład adres i numer telefonu najbliższego szpitala, komisariatu, mechanika, a nawet weterynarza. W tym momencie pozostaje żałować, że urządzenia te nie zostały wyposażone w moduł Bluetooth, pozwalający na szybkie połączenie z danym numerem bez konieczności wpisywania go ręcznie w telefonie. Bardzo ciekawym dodatkiem jest za to instrukcja udzielania pierwszej pomocy w razie wypadku, która, zważywszy na stopień wyedukowania społeczeństwa w tej kwestii, mogłaby okazać się często bardzo przydatna. Niestety, wśród dostępnych języków producent nie uwzględnił polskiego. Niezbyt przemyślany jest również tryb typowej pracy urządzenia, czyli ekran mapy. Po pierwsze – nie ma na nim informacji o aktualnym stanie baterii. Jest to dość poważny minus, ponieważ uniemożliwia to nam odpowiednio wczesną reakcję na wyczerpujący się akumulator. Co prawda w pewnym momencie system poinformuje nas, że czas skorzystać z ładowarki, jednak możliwość stałego monitorowania stanu baterii byłaby niewątpliwie przydatna, szczególnie jeśli z jednego gniazdka zapalniczki korzysta więcej urządzeń. Drugim minusem jest brak możliwości przesunięcia mapy podczas jazdy tak, by na przykład zobaczyć jak przebiega dalej trasa. By to zrobić, użytkownik musi wejść w tryb podglądu mapy, a następnie odpowiednio ją przeskalować. Nie jest to może zbyt poważna wada, jednak obniża ona komfort obsługi urządzenia i zmusza nas do wykonywania kilku niepotrzebnych czynności, co w trakcie jazdy – gdy kierowca powinien być maksymalnie skoncentrowany na drodze, może być niebezpieczne.
Podsumowując, zarówno nawigacja ONE IQ Routes, jak i jej większa wersja XL IQ Routes są produktami całkiem ciekawymi. Zastosowane technologie oraz sprawność działania bardzo dobrze rekompensują tych kilka wpadek, które przytrafiły się konstruktorom z firmy TomTom. Jednak jeśli wymagamy od tego typu urządzeń czegoś więcej niż tylko podstawowych funkcji, powinniśmy poszukać wśród bardziej wyrafinowanych propozycji tego producenta. Jeśli natomiast naszym priorytetem jest przede wszystkim to, by komfortowo dojechać do celu, zarówno TomTom ONE IQ Routes, jak i TomTom XL IQ Routes, mogą okazać się strzałem w dziesiątkę.

 

Nawigacja satelitarna TomTom One IQ Routes Europe Traffic
ekran: dotykowy, 3,5 cala
w zestawie: kabel USB, ładowarka samochodowa, odbiornik TCM

 

Zalety:

dokładne mapy
dobry system komunikatów głosowych
technologia IQ Routes
prostota obsługi

 

Wady:

niezbyt wygodne mocowanie
mała ilość dostępnych funkcji
brak informacji o stanie naładowania baterii

Dodaj artykuł do:

Komentarze:

Obecnie nie ma żadnych komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.