Książka na miarę XXI wieku

Książka na miarę XXI wieku

29.08.2010 

Lekkie i poręczne urządzenie zamiast tradycyjnej książki i karta pamięci zamiast regału w bibliotece. Czy to ciągle pieśń przyszłości? Możliwe, choć rosnąca popularność czytników e-booków sugeruje, że możemy się tego spodziewać szybciej, niż nam się wydaje. Projekt eClicto, uruchomiony przez polską firmę Kolporter, jest tego najlepszym dowodem.

Jednym z najbardziej znanych czytników elektronicznych książek jest Kindle, urządzenie wprowadzone na rynek przez największą księgarnię internetową – Amazon. Firma Kolporter postanowiła najwyraźniej wykorzystać pomysł amerykańskiego potentata, czego efektem jest – rozpoczęty w grudniu 2009 roku – projekt eClicto. Na całość przedsięwzięcia składają się cztery elementy: księgarnia ze zbiorem książek w wersji elektronicznej, program zarządzający zakupionymi e-bookami, blog informacyjny oraz sam czytnik, wykorzystujący technologię e-papieru.


O technologii słów kilka
W tym miejscu warto wyjaśnić, czym właściwie jest e-papier? W założeniu jest to rodzaj wyświetlacza, mającego w możliwie najwierniejszy sposób imitować kartkę papieru ze wszystkimi jej zaletami, a jednocześnie pozwalać na wyświetlanie różnego rodzaju treści. Obecnie najlepiej dopracowaną i najbardziej popularną technologią tego typu jest elektroniczny atrament (e-ink), wykorzystywany w wielu czytnikach elektronicznych książek, w tym również w opisywanym eClicto. Podstawą działania tej technologii są kapsułki wypełnione płynnym, przezroczystym polimerem oraz białymi i czarnymi mikrocząsteczkami, naładowanymi odpowiednio ujemnym i dodatnim ładunkiem elektrycznym. Kapsułki te, umieszczone pomiędzy dwiema warstwami folii, pełnią rolę pojedynczych pikseli wyświetlacza. Poprzez sterowanie napięciem przezroczystych elektrod, umieszczonych w arkuszach folii, zmienia się ułożenie mikrocząsteczek w kapsułkach, przez co uzyskuje się odpowiedni kolor piksela. Podstawową zaletą tej technologii jest przede wszystkim wysoki kontrast tekstu – porównywalny z tradycyjnie drukowaną kartką papieru. Dodatkowo, brak podświetlenia sprawia, że wyświetlany na e-papierze tekst nie tylko jest w pełni widoczny nawet w ostrym świetle, ale przede wszystkim nie męczy oczu, co jest cechą charakterystyczną wyświetlaczy ciekłokrystalicznych czy monitorów CRT.


Oceńmy e-książkę po okładce
Sam czytnik, już od momentu wyjęcia z pudełka, robi całkiem niezłe wrażenie. Urządzenie wykonano z czarnego plastiku, ozdobionego dyskretnymi szarymi akcentami, przez co urządzenie wygląda bardzo gustownie, choć skromnie. Bardzo dobrym posunięciem było również wykonanie obudowy z matowego tworzywa, które po chwili użytkowania nie pokrywa się odciskami palców – tak charakterystycznymi dla błyszczących powierzchni. Dzięki temu użytkownik nie musi co chwila polerować czytnika tylko po to, by zachować jego estetyczny wygląd. Całości dopełniają srebrne przyciski funkcyjne, umieszczone na krawędziach eClicto. Na szczęście producent nie pokusił się o pokrycie ich imitującą chrom farbą, co zepsułoby stonowaną stylistykę czytnika. W dolnej części urządzenia znajdują się, ukryte pod gumową zaślepką, złącze USB oraz 2,5 mm gniazdo słuchawek. I tu pojawia się pierwszy zgrzyt. Mimo, że zabezpieczenie złączy wydaje się dobrym pomysłem, to już osadzenie ich w tak głębokiej i wąskiej szczelinie mocno utrudnia dostęp do nich, przez co prawidłowe podłączenie kabla USB lub słuchawek nie jest tak komfortowe, jak by być mogło. Dodatkowo, ściśnięcie obudowy w okolicy klapki baterii (i tylko tam) owocuje charakterystycznym trzeszczeniem plastiku, sugerującym nie do końca prawidłowe dopasowanie elementów. Te dwie wady psują trochę bardzo dobre ogólne wrażenie, jakie robią zarówno projekt, jak i wykonanie czytnika.
Obsługa eClicto jest wyjątkowo prosta i intuicyjna, przez co nikt nie powinien mieć problemów z opanowaniem jej, nawet bez pomocy dołączonej instrukcji. Jako że czytnik nie został wyposażony w ekran dotykowy, poruszanie się po menu odbywa się przy pomocy przycisków nawigacyjnych, umieszczonych w prawym dolnym rogu urządzenia. Zresztą, prostota interfejsu sprawia, że jest to rozwiązanie w zupełności wystarczające, a zastosowanie bardziej wyrafinowanego systemu w postaci ekranu dotykowego byłoby przerostem formy nad treścią i tylko niepotrzebnie podniosłoby cenę całego urządzenia. Przyciski nawigacyjne są również używane do przewracania wirtualnych stron czytanego e-booka, dlatego ich dość duże wymiary są w pełni uzasadnione i bardzo ułatwiają korzystanie z czytnika.


Wszechstronna książka
eClicto wyposażono w całkiem sporą liczbę obsługiwanych plików. Poza wirtualnymi książkami, zapisanymi w kilku formatach, mamy możliwość oglądania zdjęć oraz słuchania muzyki. O ile jednak przeglądanie zdjęć w rozdzielczości 800 x 600 pikseli i w czterech odcieniach szarości można sobie spokojnie darować, to już wbudowany odtwarzacz plików mp3 jest bardzo miłym akcentem, dzięki któremu nie ma konieczności korzystania z dwóch osobnych urządzeń. Szczególnie, że dostępne 200 MB pamięci możemy bez problemu rozszerzyć do aż 4 GB, korzystając z wbudowanego czytnika kart SD. Zagwarantuje nam to wystarczającą ilość miejsca, by zmieścić zarówno kilka ulubionych płyt, jak i pokaźny księgozbiór. A w kwestii tych ostatnich eClicto również oferuje nam całkiem duży wybór. Na sześciocalowym wyświetlaczu, w jaki wyposażono to urządzenie, możemy czytać e-booki zapisane w pięciu formatach, począwszy od zabezpieczonych plików ecl, dostępnych w księgarni Kolporter, przez otwarty standard epub, aż po popularne formaty txt, html oraz pdf. Jak łatwo się domyślić, eClicto najlepiej sprawdza się podczas korzystania z dwóch pierwszych typów plików. Podczas ich obsługi mamy możliwość bezproblemowego ustawienia rozmiaru czcionki w zakresie od 60 do 160 procent wielkości standardowej. Przeskalowany tekst automatycznie dostosuje się do nowych warunków, wprowadzając nowe podziały linii tak, by czytanie było jak najbardziej komfortowe. Podobnie bezproblemowo działa obsługa plików tekstowych o rozszerzeniu txt, jednak tutaj czeka na użytkownika pewna pułapka. Otóż – jeśli potraktujemy czytnik jako zwykły dysk przenośny i po prostu przerzucimy przygotowany wcześniej plik przy pomocy eksploratora Windows, eClicto zacznie wariować. Bez względu na zastosowane kodowanie, nie zostaną wyświetlone polskie znaki, a w niektórych przypadkach może nawet dojść do zawieszenia urządzenia. Problemy te znikną jednak, gdy ten sam plik załadujemy do czytnika przy pomocy Managera eClicto – oprogramowania dostarczanego razem z urządzeniem. Czytnik obsłuży tak skopiowany plik już bez żadnych problemów i będziemy mogli nasz dokument czytać tak samo komfortowo, jak wspomniane wcześniej pliki. Jednak skoro mowa o komforcie to nie sposób w tym momencie nie wspomnieć o kolejnej wadzie elektronicznej książki, wynikającej w dużej mierze ze specyfiki technologii e-papieru. Czas przełączania pomiędzy poszczególnymi stronami jest tu dość długi i w żaden sposób nie może konkurować z tym, do czego przyzwyczaiły nas wyświetlacze LCD. Od momentu wciśnięcia przycisku do wyświetlenia nowej strony mija około dwóch sekund. Oczywiście, po przeczytaniu kilku stron łatwo opanować synchronizację, potrzebną do płynnego korzystania z urządzenia, jednak na początku może to trochę przeszkadzać w lekturze.
W przypadku książek zapisanych w formacie pdf, eClicto radzi sobie już trochę gorzej, co jest związane ze specyfiką tak zapisanych dokumentów. Co prawda tekst jest wyświetlany bezbłędnie, jednak czytnik nie ma już możliwości ingerowania w podział linii w zależności od wielkości strony, jak to było w przypadku dwóch pierwszych formatów. Dlatego też, jeśli zbyt mocno zwiększymy rozmiar dokumentu, część informacji „ucieknie” nam poza ekran, gdzie niestety nie będziemy mieli do nich dostępu. Jest to niewątpliwie wadą, jednak w tym wypadku raczej wadą samego formatu, a nie czytnika.


Czy warto?

Czytnik eClicto jest produktem dość prostym, zarówno w kwestii designu, obsługi, jak i możliwości. Czego zabrakło? Chyba najbardziej obsługi sieci Wi-Fi bądź 3G, dzięki czemu urządzenie to mogło by pełnić rolę nie tylko książki, ale i codziennej gazety. Jednak z tej prostoty wynika jedna olbrzymia zaleta eClicto, a mianowicie jego cena, która jest najniższa spośród wszystkich dostępnych w tym momencie na rynku urządzeń tego typu. Tym bardziej, że za kwotę niecałych 900 zł trafia w nasze ręce nie tylko sam czytnik, ale również 100 książek, które firma Kolpolter instaluje w pamięci urządzenia. Fakt, raczej trudno tu doszukiwać się najnowszych, światowych bestsellerów – w większości są to książki dostępne za darmo w Internecie – jednak dość duże zróżnicowanie pozwoli każdemu znaleźć coś dla siebie. Kolejną, dość istotną zaletą eClicto, jest długi czas pracy na baterii. Nawet przy dość intensywnej eksploatacji czytnika, nie ma konieczności ładowania go częściej niż dwa razy w tygodniu. Jest to cecha szczególnie przydatna podczas dłuższej podróży, kiedy dostęp do gniazdka jest ograniczony.
Podsumowując, oferowane przez firmę Kolporter urządzenie jest na pewno produktem ciekawym, nawet mimo tych kilku wspomnianych wcześniej wad, a technologia elektronicznych książek niewątpliwie jest kierunkiem, w którym podążać będzie branża wydawnicza. Oczywiście, nawet najbardziej wszechstronne urządzenie tego typu, dla wielu osób w żaden sposób nie jest alternatywą dla możliwości obcowania z prawdziwą książką, jednak moment, gdy czytniki takie jak eClicto wejdą do powszechnego użycia, jest już chyba bliżej niż dalej.
 

Karol Muchalski

Dodaj artykuł do:

Komentarze:

Obecnie nie ma żadnych komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.