
24.08.2010Komputery przenośne
Firma ASUS wprowadziła na rynek nową serię notebooków ASUS UnLimited (UL). W materiałach promocyjnych producent zapewnia, że spełni ona oczekiwania nawet wymagających użytkowników. Zatem zobaczmy.

Komputery przenośne coraz częściej zastępują te stacjonarne. Nie ma co się oszukiwać – notebook zajmuje kilkakrotnie mniej miejsca niż standardowy komputer. W związku z tym wymagamy od nich, aby w zupełności zastępowały nam wydajnością komputery, do których jesteśmy przyzwyczajeni już od wielu lat.
Po wyjęciu z pudła
Testowany ASUS UL20A pochodzi prosto od producenta i jest pozbawiony zbędnego oprogramowania, co stanowi kwintesencję tego, co producent chciał nam przedstawić. Pierwsze wrażenie po rozpakowaniu jest naprawdę pozytywne – mamy w rękach niezwykle lekkiego (bo ważącego zaledwie 2,1 kilograma) notebooka z obudową ze szczotkowanego aluminium. Komputer wygląda naprawdę stylowo. Moją uwagę na początku zwróciło logiczne rozmieszczenie portów po bokach obudowy – jak choćby port USB – z prawej strony wysunięty maksymalnie do przodu. Sprawdzi się to w przypadku myszek przeznaczonych do laptopów, które zazwyczaj mają dość krótki kabel. Wszystkie porty są porozmieszczane po bokach obudowy, z przodu natomiast wbudowane są głośniki. Portów USB zainstalowano tylko trzy. Od spodu komputera mamy cztery gumowe nóżki i dodatkowo dwie na baterii, dzięki czemu notebook nie będzie się przesuwać – nawet na śliskiej powierzchni. Wszystko to nie jest bardzo istotne, jednak przy dłuższym użytkowaniu stanowi niewątpliwy atut.
Laptop ma aż 39 centymetrów szerokości i 26 centymetrów długości, co robi wrażenie toporności, jednak bardzo niska masa (jak na takie gabaryty) wszystko nam rekompensuje. Dzięki pełnej klawiaturze, UL50Vg posiada ograniczoną do minimum liczbę klawiszy z przypisaną dodatkową funkcją, uruchamianą przez kombinację z klawiszem Fn, co na pewno zadowoli początkujących użytkowników notebooków, którzy to z reguły mają problemy właśnie z tym klawiszem.
Wracając do gabarytów testowanego ASUSa – to jego duża szerokość daje nam ekran 16:9, a – dzięki obrazowi High Definition – mamy kino domowe w pełnym tego słowa znaczeniu, no prawie.
Zasilanie oraz… niespodzianka
Jeżeli chodzi o zasilanie to ASUS naprawdę bardzo się postarał. W materiałach „propagandowych” firma pisze: „Oprócz baterii, która działa do 12 godzin, ważna jest aplikacja Power4Gear, która ułatwia organizację zużycia energii w zależności od preferencji i aktywności użytkownika.” Jak to wygląda w praktyce? W pełni naładowana bateria – przy włączeniu pełnych ustawień pulpitu – trzyma od 4 do 6 godzin, w zależności od tego jak pracujemy na komputerze (jeżeli gramy to krócej, jeżeli tylko czytamy dokumenty to dłużej). Co ciekawe, mamy także do dyspozycji trzy dodatkowe opcje. Pierwsza to standardowe – ręczne ustawianie właściwości zasilania, gdzie możemy ustawić wszystko zgodnie ze swoimi preferencjami; druga to kombinacja klawiszy FN+spacja, gdzie mamy do wyboru kilka opcji zasilania, dość dobrze skonfigurowanych przez producenta; trzecią natomiast opcją jest dodatkowy przycisk włączania, który omówię dokładniej w dalszej części artykułu. Dzięki temu wszystkiemu dosłownie każdy może w banalny sposób dostosować opcje zasilania do swoich preferencji. Jeśli na przykład wybierzemy opcję oszczędzania baterii, możemy spokojnie pracować na komputerze nawet 8-10 godzin bez przerwy, z tym że jeśli chcemy obejrzeć jakiś film, wtedy będzie nas na pewno denerwował gasnący co chwilę ekran. Możemy to oczywiście zmienić. Wracając do „magicznego włącznika”. Mamy dwie możliwości włączenia komputera – pierwsza to włącznik z prawej strony, który uruchamia system Windows, po lewej zaś stronie znajduje się identyczny przycisk, który uruchamia dość użyteczny – dodatkowy system operacyjny ASUSa. System ten posiada wszystkie opcje, z jakich większość z nas korzysta na co dzień: jest tu kilka komunikatorów (z Gadu Gadu włącznie), Skype, przeglądarka internetowa, mamy też możliwość słuchania muzyki oraz obejrzenia zdjęć z naszego komputera. System korzysta z minimalnej ilości zasobów, dzięki czemu w tym trybie możemy się „bawić” naprawdę długo. Czyżby ASUS próbował robić konkurencję Microsoftowi? Nie wiem, ale jest to naprawdę ciekawy gadżet.
Rozrywka i wydajność
W kolejnej części testu postanowiłem sprawdzić do czego jeszcze UL50 może nam się przydać. Na początek wybrałem dwie gry: „Men of War Red Tide” oraz „The Guild 2”. Obie powinny działać na większości komputerów, jednak – po ustawieniu maksymalnych opcji grafiki – zaczynają być dość wymagające. Tutaj pojawiają się pierwsze problemy. Testowany ASUS jest wyposażony w dwurdzeniowy procesor 1,3 GHz. Mimo pozostałych – dość dobrze rozwiniętych parametrów (4 GB RAM, NVIDIA GeForce G 210M z pamięcią 512 MB), przy dłuższym graniu możemy się spodziewać spowolnienia gry, aż w końcu braku możliwości grania na przykład w nowych strategiach 3D, w których wyświetlana jest duża ilość jednostek jednocześnie. Przy starszych grach problemem będzie na pewno rozdzielczość ekranu (1366 x 768). Odnosi się to zwłaszcza do tych, które wymuszają tryb pełnoekranowy – jak choćby kultowy „Fallout 2”.
Natomiast, dzięki dużej ilości pamięci RAM oraz bardzo wydajnej karcie graficznej, notebook idealnie będzie się nadawał do obróbki nawet bardzo dużych zdjęć, grafik czy nawet filmów w technologii HD. Komputer ten poleciłbym także grafikom tworzącym trójwymiarowe modele, gdyż renderowanie przebiega naprawdę sprawnie.
Dodatkowym atutem są także wbudowane głośniki firmy ALTEC LANSIG. Osadzone są wprawdzie na dole obudowy, jednak ich wielkość i dobra jakość dźwięku sprawiają, że dodatkowe akcesoria tego typu są nam całkowicie zbędne.
Notebook wyposażony jest oczywiście w wielozadaniowy touchpad, który – jak zachwala Asus – „zapewnia łatwość użytkowania, pozwalając na powiększanie i pomniejszanie obrazów oraz sprawniejsze poruszanie się po stronach internetowych”. Niestety ja odniosłem inne wrażenie Touchpad sprawiał mi problemy podczas szybkiej obsługi, nie ma też zaznaczonego paska przeiwjania.
.jpg)
Podsumowanie
Mimo pewnych wad notebook ten znajdzie na pewno szeroką grupę zwolenników. Przede wszystkim ma bardzo wytrzymałą na wszelkiego rodzaju „obrażenia” obudowę i naprawdę bardzo dobrą baterię. Problem pojawia się jeśli cenimy czystość, ponieważ z każdej strony błyszczącej, plastikowej obudowy widać nawet najmniejszy odcisk palca. Touchpad wykonany jest z podobnych materiałów co reszta, więc brud nie oszczędza i jego. Nawet na aluminiowej obudowie po jakimś czasie zobaczymy obrzydliwe paluchy. Jednak wysoka wydajność baterii, dzięki której możemy bardzo długo pracować na komputerze w dowolnym miejscu bez dodatkowych, ograniczających nas kabli – może nam to zrekompensować. Na pewno nie poleciłbym go jako komputera rodzinnego, ale jednocześnie uważam, że świetnie zastąpi w domu komputer stacjonarny. Polecam go też osobom samotnym, szukającym w sieci znajomych, tworzącym bardziej lub mniej zaawansowane prezentacje multimedialne i graficzne oraz wszystkim tym, dla których w skład szeroko pojętej rozrywki nie wchodzą gry komputerowe. Odradzam go natomiast tym, którzy szukają „komputera do wszystkiego”. Notebook wizualnie jest bardzo ładny, więc na pewno stanie się ozdobą naszego biurka. Świetnie nadaje się do wszelkiego rodzaju prac biurowych, do tworzenia stron WWW i na pewno znajdzie tysiące innych zastosowań, jednak nie jest to komputer dla każdego. Ceny sugerowane komputerów ASUS z serii UL zaczynają się od 2599 zł, a kończą na 3499 zł. Nie są to wygórowane ceny jak na świat mobilnych notebooków, dlatego też nie spodziewałem się cudów, nie mniej jednak mam nadzieję, że zalety, które przedstawiłem w artykule obok wad skuszą wiele osób do jego zakupu.
Artur Łuszczek
Notebooka udostępniła firma Asus.
06.01.20121. Nikon D4
0 komentarzyprofesjonalizm w każdym calu
10.02.20122. OLYMPUS OM-D
0 komentarzymały aparat o dużej mocy
27.02.20123. Smartfony w praktyce
0 komentarzyPoznajemy systemy operacyjne
02.03.20124. Canon EOS 5D Mark III
0 komentarzyjeszcze więcej możliwości
06.03.20125. Jak dbać o optykę?
0 komentarzyporadnik fotoamatora
16.08.20101. Canon EOS 1000D - test
0 komentarzytak dużo za tak niewiele
06.09.20102. Canon EOS 550D - test
0 komentarzymały półprofesjonalista
14.12.20103. Sony NEX-5 - test
0 komentarzyDla entuzjastów fotografii
29.06.20114. 40 cali dla konesera
0 komentarzyPanasonic kontra Philips
25.07.20115. 3D dla amatorów
0 komentarzykamera Panasonic HDC-SDT750PP
28.07.20116. Panasonic Lumix FZ100
0 komentarzysprinter z górnej półki
28.07.20117. Digiscoping - raj dla podglądaczy
0 komentarzy
Komentarze:
Obecnie nie ma żadnych komentarzy
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.