
13.08.2010
Mike Johnston w jednym ze swoich felietonów „Fotografa niedzielnego” umieścił kiedyś wers dotyczący użycia rybiego oka brzmiący: „Brak znanych zastosowań, poza ilustrowaniem ’efektu rybiego oka’ w podręcznikach fotograficznych”.
Mocno mnie takie podejście zaskoczyło i to pomimo faktu, że Mike ma sporo racji. Ogromna większość publikowanych zdjęć wykonywanych tego typu optyką rzeczywiście wygląda tak, jakby wykonano je wyłącznie w celu zaprezentowania zniekształconej perspektywy. W zamiarze miały być one efektowne, a w rzeczywistości są jedynie efekciarskie. Nieczęsto pokazują coś więcej niż wspomniany przez Mike’a „efekt rybiego oka”. Skąd więc moje zaskoczenie? Po prostu stąd, że sam z przyjemnością i od dawna rybiego oka używam, ale staram się wykorzystywać je w taki sposób, by w miarę możności na zdjęciach nie było widać, jakim typem szerokokątnego obiektywu je wykonano. Nie jest to łatwe, zwłaszcza że robię sporo zdjęć architektury, które z zasady powinny być „wyprostowane”, a szalona perspektywa i zniekształcenia nie są na nich mile widziane, szczególnie gdy są to zdjęcia wykonywane do celów komercyjnych. Oczywiście czasami i mnie ponosi, stąd mniej lub więcej „rybiooczności” na takich zdjęciach widać. Ale to jeszcze nie powód, by słuchając Mike’a rybie oko raz na zawsze wyrzucić z torby.
Zacznijmy od ujęcia, na którym śladów rybiego oka trudno się dopatrzyć, no może trochę na dole, zwłaszcza po lewej stronie. Powodem jest między innymi spoziomowanie obiektywu, dzięki któremu horyzont pozostał prosty.

Ale taki kadr wydał mi się zbyt grzeczny, więc przy drugim zdjęciu, prezentowanym niżej, obiektyw skierowałem nieco w dół. No, tu już dobrze widać, jaki obiektyw wykorzystałem. Z linią horyzontu może trochę przesadziłem, ale gdy jesteśmy tak blisko nieba, jak na kopule bazyliki św. Piotra w Rzymie, to mamy prawo widzieć zaokrąglenie Ziemi.

Proszę też zwrócić uwagę na dół zdjęcia z fragmentem kopuły, która na zdjęciu wykonanym obiektywem rektalinearnym wyszłaby zaokrąglona – jej krawędź po prawej i lewej stronie znalazłaby się w narożach kadru. Tu jednak silna dystorsja beczkowata rybiego oka wyprostowała krągłości. To właśnie zjawisko sumowania się krzywizn wynikających z kształtów fotografowanych obiektów oraz dystorsji rybiego oka powoduje, że obiektyw ten świetnie sprawdza się przy zdjęciach rotund, kopuł, łuków i innych pokrzywionych budowli, wcale im nie szkodząc, a wręcz przeciwnie.
Widać to choćby tu, na zdjęciu jednego z mnóstwa weneckich mostków. Rybie oko wyciągnęło dość toporny mostek dodając mu lekkości, nie zaszkodziło też zbytnio gondoli. Wyraźny problem pojawia się za to w prawym, górnym rogu, ale od czego mamy Photoshopa... Tak więc ten róg zdjęcia został skorygowany, choć pamiętajmy, że takie rozciąganie powoduje wyraźny spadek rozdzielczości obrazu w tych rejonach klatki. Stąd za bardzo nie liczmy na programy prostujące zdjęcia z rybiego oka, no chyba że kadr nie będzie mocno powiększany. Zwróćmy uwagę na pozostałe naroża, w których pojawiły się niepożądane elementy, których nie widziałem w celowniku aparatu. Sto procent kadru w wizjerze to w przypadku fotografowania rybim okiem rzecz bardzo przydatna.


Kolejne zdjęcie to także wenecki motyw, wnętrze bazyliki św. Marka. W tym wypadku efekt rybiego oka widać w dole kadru, ale został on dość skutecznie zamaskowany przez mocne cienie. Jednak z sukcesem udało mi się objąć (z zapasem) cały główny ołtarz, całe sklepienie oraz fragment tylnej ściany. Bez rybiego oka byłoby to chyba niewykonalne, choć być może Sigma 12-24 mm dałaby radę.
Wróćmy do Watykanu, tym razem do wnętrza kopuły bazyliki św. Piotra. Przypadkowo i bardzo szczęśliwie krzywizna kopuły niemal zniosła się z dystorsją obiektywu, stąd okna biegną wzdłuż górnej krawędzi kadru. Dolne partie wyglądają już niezbyt prosto, choć niewątpliwie ciekawie.


Muzea watykańskie i wspaniała spiralna rampa. Rybie oko świetnie oddało jej formę, ale górne rogi zdjęcia sugerują brak stabilności budynku. Ta sama rampa fotografowana tak szerokim kątem od dołu wygląda jeszcze efektowniej. Śladów rybiego oka można się z trudnością dopatrzyć jedynie w lewym, dolnym rogu kadru.

Rzym, Piazza Navona późnym wieczorem. Prawie dokładne wypoziomowanie obiektywu bardzo ograniczyło zniekształcenia, oczywiście poza rozciągnięciem pierwszego planu. To jednak zjawisko typowe dla wszystkich obiektywów szerokokątnych. Zdjęcie to przypomina też, że rybie oko ma wypukłą przednią soczewkę, niemal nie zabezpieczoną przed padaniem niepożądanych promieni spoza kadru.

I jeszcze jedno zdjęcie, tym razem nie ze słonecznej Italii, a z pewnego warszawskiego centrum handlowego. Cała sesja, wykonywana na zlecenie średnim formatem, w założeniu zawierać miała zdjęcia „grzeczne, ładne i proste”.

Z tym, że kolega z którym wspólnie pracowałem, akurat kupił rybie oko do formatu 6 x 6 cm i przy okazji postanowiliśmy je wypróbować. Zdjęcia z jego użyciem tak nam się spodobały, że w zestawie zaprezentowanym dość wymagającemu klientowi miały aż 20% udziału. Wiedzieliśmy, że to za dużo jak na „poważną” fotografię architektury, ale żal było je od razu odrzucać. Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że wśród ujęć wybranych przez klienta stanowiły one prawie 1/3! Widać bywa i tak, choć nie próbujmy uważać owej sytuacji za regułę. Warto też zdawać sobie sprawę z faktu, że użycie rybiego oka nie uratuje nieudanej sesji, bez znaczenia czy był to reportaż, zdjęcia architektury, czy o jeszcze innej tematyce. Z pewnością obiektyw ten pomaga wprowadzić do naszych zdjęć pewne urozmaicenie, stworzyć coś ciekawszego i mniej typowego. Jednak używajmy go z umiarem, tak jak oryginalnej przyprawy, której dodatek wzbogaca naszą kuchnię, ale nadmiar może bardzo jej zaszkodzić.
Paweł Baldwin
Pierwowzór artykułu opublikowany został w portalu fotopolis.pl

16 mm f/2,8D AF Fisheye-Nikkor – pełnoklatkowe rybie oko Nikona.

Minolta AF 16 mm f/2,8 Fisheye; pełnoklatkowa konstrukcja przejęta przez Sony i sprzedawana obecnie jako SAL-16F28.

10,5 mm f/2,8G ED DX Fisheye-Nikkor – rybie oko Nikona przeznaczone do lustrzanek APS-C.

Falcon 8 mm Fisheye f/3,5, sprzedawany także pod marką Samyang to tanie i dość niepozorne, ale przyzwoite optycznie rybie oko do lustrzanek niepełnoklatkowych. Obiektyw nie ma wbudowanego autofokusa. Brak też mikroprocesora, co oznacza niepełną kompatybilność z niektórymi lustrzankami.

Zuiko Digital ED 8 mm 1:3,5 to wyprodukowane przez Olympusa jedyne na rynku rybie oko dla systemu 4/3 z kątem widzenia 180°.

Sigma 8 mm f/3,5 EX DG Fisheye. Ogniskowa sugerować może że to optyka niepełnoklatkowa, ale to tylko pozór. W rzeczywistości to rybie oko przeznaczone jest do lustrzanek 24 x 36 mm, ale rysuje obraz w postaci koła o średnicy 24 mm. Takie obiektywy nazywamy Circular-fisheye.

Sigma 10 mm f/2,8 EX DC HSM Fisheye. Rybie oko Sigmy przeznaczone do lustrzanek APS-C.

Pentax DA 10-17mm f/3,5-4,5 ED (IF) FISH EYE. Oryginalny zoom rybie oko Pentaxa zaprojektowany na potrzeby aparatów niepełnoklatkowych. Kąt widzenia 180° obowiązuje jedynie dla najkrótszej ogniskowej, a wraz z jej wydłużaniem zmniejsza się.
fot. Jarosław Brzeziński i autor
06.01.20121. Nikon D4
0 komentarzyprofesjonalizm w każdym calu
10.02.20122. OLYMPUS OM-D
0 komentarzymały aparat o dużej mocy
27.02.20123. Smartfony w praktyce
0 komentarzyPoznajemy systemy operacyjne
02.03.20124. Canon EOS 5D Mark III
0 komentarzyjeszcze więcej możliwości
06.03.20125. Jak dbać o optykę?
0 komentarzyporadnik fotoamatora
16.08.20101. Canon EOS 1000D - test
0 komentarzytak dużo za tak niewiele
06.09.20102. Canon EOS 550D - test
0 komentarzymały półprofesjonalista
14.12.20103. Sony NEX-5 - test
0 komentarzyDla entuzjastów fotografii
29.06.20114. 40 cali dla konesera
0 komentarzyPanasonic kontra Philips
25.07.20115. 3D dla amatorów
0 komentarzykamera Panasonic HDC-SDT750PP
28.07.20116. Panasonic Lumix FZ100
0 komentarzysprinter z górnej półki
28.07.20117. Digiscoping - raj dla podglądaczy
0 komentarzy
Komentarze:
Obecnie nie ma żadnych komentarzy
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.