Canon EOS 60D - TEST

01.07.2011lustrzanka dla kreatywnych

18-megapikselowa matryca CMOS, obrotowy 3-calowy monitor 3:2, automatyka i programy tematyczne z kreatywną kontrolą, filtry twórcze oraz wyjątkowo uniwersalna funkcja filmowania – tak najkrócej można scharakteryzować nowego EOSa 60D.

Monitor na przegubie
Nowa lustrzanka Canona odpowiada na nowoczesne trendy oraz rozwiązania sprawdzone już u konkurencji, oferując wyjątkowo atrakcyjną gamę kreatywnych możliwości. Tak więc EOS 60D posiada już – jako pierwsza lustrzanka Canona – obrotowy monitor, który pozwala fotografować i filmować z niekonwencjonalnych pozycji. Zdjęcia można wykonać, obserwując obraz na monitorze nie tylko znad głowy w tłumie (reportaż) czy trzymając aparat nisko przy ziemi (małe zwierzęta i kwiaty), ale nawet sobie samemu (portret indywidualny czy grupowy). A po zakończeniu fotografowania – podczas transportu aparatu – ekran można odwrócić, w pozycję ochronną. Duży, 3-calowy panel ma rozdzielczość 1 040 000 pikseli i fotograficzną proporcję boków 3:2. Dzięki niej, wyświetlane zdjęcia czy obraz na żywo wypełniają cały ekran i są większe od oglądanych na standardowych panelach 4:3 o tej samej przekątnej kadru.

 

Na zamontowanym na przegubie monitorze możemy wyświetlić nawet poziom elektroniczny. Na uchwycie aparatu znajduje się czujnik bezprzewodowego wyzwalania pilotem na podczerwień (RC-6).

„Basic +”, czyli kreatywna kontrola w automatyce
Dotychczas całą robotę związaną z doborem parametrów pracy aparatu „załatwiała” za amatorów automatyka i programy tematyczne. Przy zdjęciach portretowych można było na przykład ustawić pokrętło trybów ekspozycji w pozycji „portret” i… gotowe. W dziecinnie prosty sposób wychodziły poprawne technicznie zdjęcia – bez żadnej ingerencji w pracę aparatu. Czasami jednak przydałoby się takie zdjęcia nieco jeszcze udoskonalić, dodając im odpowiedniego nastroju. Nie ingerując w pracę automatyki i zachowując łatwość fotografowania, można by na przykład przy portrecie ocieplić nieco kolory czy uzyskać bardziej romantyczną, słabszą ostrość. Na takie właśnie zabiegi pozwala EOS 60D, a konkretnie – jego nowa funkcja „Basic +”.

 

Ekran LCD wyświetla między innymi 6-poziomowy symbol naładowania akumulatora (prawy dolny róg) oraz drabinkę ekspozycji ±3 EV. Nad ekranem znajdują się cztery kontrolki realizujące pojedyncze funkcje, oraz przycisk podświetlania tegoż panelu. Przy pomocy przycisku DRIVE możemy ustawić (w znajdującym się pod nim polu na ekranie) maksymalną szybkość zdjęć seryjnych. Wynosi ona 5,3 klatki/s, a w jednej serii można zapisać do 58 JPEGów, 16 RAWów lub 7 zestawów RAW+JPEG.
 

 

Obok 3-calowego monitora 3:2 znajduje się wybierak wielofunkcyjny z pokrętłem szybkich nastaw i przyciskiem SET, a także kontrolka bezpośredniej aktywacji ekranu szybkich nastaw Q. Z prawej strony celownika ulokowano przycisk nagrywania filmów (czerwona kropka i symbol aparatu), a z lewej – włącznik zasilania. Pod małą pokrywą w uchwycie znajduje się komora kart pamięci SD, SDHC i SDXC. EOS 60D jest też kompatybilny z kartami Eye-Fi.
 

 

Na pokrętle trybów ekspozycji znajduje się między innymi pozycja filmowania oraz jeden schowek pamięci (C). W trybie ręcznym (M) dostępny jest automatyczny dobór czułości ISO dla uzyskania prawidłowej ekspozycji (z możliwością określenia górnej wartości ISO). To kolejna gratka dla kreatywnych fotografów i filmowców! Przycisk centralny na pokrętle trybów ekspozycji to jego blokada.


„Basic +” działa w programach tematycznych (Portret, Krajobraz, Zdjęcia z bliska, Sport i Portret nocą) oraz w automatyce kreatywnej (CA), umożliwiając artystyczne modyfikacje wykonywanych zdjęć. Ich atmosfera, nastrój i ogólny wygląd może być „żywy”, „miękki”, „ciepły”, „intensywny”, „zimny”, „jasny”, „ciemny” czy „monochromatyczny”, a efekty regulujemy na trzech poziomach. „Basic +” umożliwia też dostosowanie obrazu do rodzaju występującego oświetlenia: „światło dzienne”, „cień”, „dzień pochmurny”, „żarówki”, „świetlówki”, a nawet „zachód słońca”.


Filtry twórcze
W taką funkcję, przeznaczoną dla fotografów kreatywnych, wyposażono już niektóre lustrzanki konkurencji, ale w „lustrach” Canona to zupełna nowość. Filtry twórcze dają na wykonanych już zdjęciach różnorodne efekty, otrzymywane do tej pory przy pomocy komputera i dość skomplikowanych technik cyfrowej obróbki obrazu. Teraz w ciągu kilku sekund na wybrane zdjęcie nakładamy efekty ziarnistych filmów czarno-białych, zmiękczonej ostrości czy zabawki – charakteryzujące się pastelowymi barwami i winietowaniem zdjęć z aparatu. Intensywność i rodzaj efektów także regulujemy na trzech poziomach. Wyjątkowo interesujące modyfikacje zapewnia filtr z efektem miniatury (dioramy), który oddaje na zdjęciu motywy tak, jakby w rzeczywistości były one miniaturowej wielkości. Efekty uzyskiwane są z zachowaniem ostrości jedynie dla wąskiego paska obrazu, podczas gdy reszta zdjęcia zostaje rozmyta. Na wiele kreatywnych zastosowań tego filtra pozwala dowolne przesuwanie wspomnianej wąskiej strefy ostrości w poziomie i pionie, oraz możliwość wielokrotnego nakładania go na jedno zdjęcie. Podobnie (wiele razy na jedno zdjęcie) można nakładać pozostałe filtry – i to nie tylko pojedynczo, ale nawet w różnych kombinacjach!

 

Na wykonane w JPEGu zdjęcie najpierw naniosłem filtr twórczy z efektem miniatury, pozostawiając standardowe położenie – centralnie w poziomie – wąskiej strefy ostrości. Następnie, na tak zmodyfikowane zdjęcie po raz drugi naniosłem ten sam filtr – z tym, że tym razem strefę ostrości umieściłem w pionie, z lekkim przesunięciem jej w prawo. Sumaryczna strefa ostrości na podwójnie zmodyfikowanym zdjęciu to obszar przecięcia obydwu stref ostrości filtra. Wzrósł też kontrast i nasycenie kolorów. Zdjęcie ma mocniejszy wyraz, a uwaga skupia się na centralnej części frontu zamku, podczas gdy wszystko dookoła zostało atrakcyjnie rozmyte. Podobnych możliwości wielokrotnego nakładania na siebie filtrów EOS 60D udostępnia nam całą masę!
Canon EOS 60D, obiektyw EF-S 18-135 mm f/3,5-5,6 IS, ekspozycja 1/250 s, f/8, czułość ISO 100, ogniskowa 18 mm, filtr twórczy – efekt miniatury (zastosowany dwukrotnie).


Obróbka RAWów w aparacie
Tę (obecną także w kilku innych lustrzankach na rynku) funkcję Canon zdecydował się zastosować teraz w EOSie 60D. Jest pomocna fotografom kreatywnym, gdy chcą wykonać podstawową obróbkę zdjęć, a nie mają dostępu do komputera (urlop, plener). Funkcja ta przyspiesza (lub w ogóle eliminuje) domowe wywoływanie RAWów, gdy na przykład wracając po zdjęciach mamy trochę wolnego czasu w podróży (pociąg, samolot). Obrabiając RAWy w EOSie 60D możemy skorygować naświetlenie zdjęć o ±1 EV (co 1/3 EV), a także doprecyzować balans bieli, wybrać lepszy profil Picture Style czy ustawienia funkcji ALO i redukcji szumów ISO. Możemy też dobrać przestrzeń kolorów (sRGB/Adobe RGB), a także włączyć lub wyłączyć funkcję korekcji winietowania obiektywu, jego dystorsji czy aberracji chromatycznej! Do tego, dowolnemu fragmentowi obrabianego zdjęcia można przyjrzeć się w powiększeniu, a gdy dokonane zabiegi nas nie satysfakcjonują – szybko zresetować wprowadzone zmiany.

 

Nawet przy doświetlaniu wbudowanym fleszem sceny z widokiem za zamkowym oknem – przy matrycowym pomiarze światła ciągłego – stosunkowo jasny, podzamkowy plener nie został prześwietlony. Znacznie ciemniejsza od niego oprawa okna także nie jest rozjaśniona zbyt mocno. Tak dobrze pracuje matrycowy pomiar światła ciągłego i do tego jest ono prawidłowo równoważone błyskiem. Canon EOS 60D, obiektyw EF-S 18-135 mm f/3,5-5,6 IS, ekspozycja 1/250 s, f/11, czułość ISO 400, wbudowana lampa błyskowa, ogniskowa 20 mm.


Jakość zdjęć
EOS 60D precyzyjnie naświetla zdjęcia, które – przy zastosowaniu funkcji automatycznej optymalizacji jasności i kontrastu zdjęć ALO (Auto Lighting Optimizer) – są jasne i klarowne. Są też precyzyjnie wyostrzone przez 9-punktowy, krzyżowy autofokus. 18-megapikselowa matryca CMOS rejestruje mnóstwo szczegółów, więc możemy efektywnie powiększać zdjęcia do dużych rozmiarów i dość mocno je kadrować. Kolory są imponujące – wierne i atrakcyjnie nasycone. 63-segmentowa matryca pomiaru światła (ta sama, co w półprofesjonalnym EOSie 7D) doskonale mierzy też błysk lampy wbudowanej, a na zdjęciach wykonywanych w oświetleniu naturalnym uzyskujemy bardzo dobre zrównoważenie z nim błysku.

 

W słabym oświetleniu możemy swobodnie korzystać z czułości ISO 6400. Szumów raczej nie zobaczymy, a na pewno nie będą nam one przeszkadzać na prawidłowo naświetlonych zdjęciach popularnych formatów. Canon EOS 60D, obiektyw EF-S 18-135 mm f/3,5-5,6 IS, ekspozycja 1/45 s, f/8, czułość ISO 6400, funkcja redukcji szumów wysokich czułości ISO poziom standardowy, ogniskowa 18 mm.


EOS 60D wspaniale pracuje w słabym oświetleniu przy najwyższej standardowej czułości – ISO 6400. Nie ma przy niej kłopotów z szumami na popularnych formatach prawidłowo naświetlonych zdjęć. Szumy w cieniach przy ISO 6400 dają się zaakceptować nawet przy formacie 20 x 30 cm (A4), który mniej więcej odpowiada zdjęciom wyświetlanym na popularnych monitorach. Oczywiście przy zastosowaniu funkcji redukcji szumów (poziom standardowy). Dopiero przy rozszerzanej programowo wartości ISO 12800 zakłócenia na tak dużych obrazkach są pokaźne, a kolory bledną. Przy standardowym poziomie odszumiania obraz traci też niektóre szczegóły. Mimo tego, nawet z ISO 12800 możemy efektywnie korzystać, gdy wykonujemy odbitki 10 x 15 cm. Zaznaczmy jeszcze, że tak wysokie wartości ISO pozwalają fotografować „z ręki” nocą nie tylko przy świetle ulicznych latarni, ale nawet pojedynczych świec!


Filmy Full HD i dźwięk stereo
Nagrywając EOSem 60D filmy możemy wybierać rozdzielczość (powiązaną z proporcją boków obrazu), prędkość zapisu oraz – to nowość – poziom głośności dźwięku. Ekspozycja w trakcie filmowania ustalana jest automatycznie lub ręcznie – podobnie jak zakres czułości, który w obydwu przypadkach wynosi ISO 100-6400. Dla filmów Full HD (1920 x 1080, proporcja 16:9) prędkość zapisu wynosi 24 lub 25 klatek/s (system PAL) lub 24 i 30 klatek/s (NTSC). Przy pozostałych rozdzielczościach HD (1280 x 720, proporcja 16:9) i VGA (640 x 480, proporcja 4:3) mamy aż 50 klatek/s (PAL) i 60 klatek/s (NTSC). Maksymalny czas pojedynczej sekwencji filmu Full HD i HD wynosi 12 minut, a przy nagrywaniu należy korzystać z kart SD o dużej pojemności, klasy 6 lub wyższej. EOS 60D dysponuje też (znanym z EOSa 550D) trybem Movie Crop, dającym 7-krotne zbliżenie motywu. Rozdzielczość w tym trybie spada do VGA, z odpowiednią dla niej prędkością zapisu, i nie można tu jednocześnie robić zdjęć.
Wspomnianą nowością trybu filmowania EOSa 60D jest ręczna regulacja głośności nagrywanego dźwięku (obok tradycyjnej regulacji automatycznej) oraz – uaktywniany na życzenie – filtr wiatru. Nie ma już problemu z odtworzeniem cichej rozmowy na filmie – nagrywanym nawet w bardzo wietrzny dzień. Po podłączeniu do aparatu mikrofonu zewnętrznego możemy też nagrywać wysokojakościowy dźwięk stereo (48 kHz, 16 bitów), z głośnością regulowaną jednocześnie dla obydwu kanałów. Nagrywany EOSem 60D dźwięk dorównuje już poziomem jakości w praktycznie każdej sytuacji filmom Full HD i HD.

 

63-segmentowa, dwuwarstwowa matryca EOSa 60D rozróżnia barwy motywów, czego zalety widać na zdjęciach czerwonych obiektów. Zostają one precyzyjnie naświetlone, zamiast tradycyjnego w takim przypadku niedoświetlenia. Canon EOS 60D, obiektyw EF-S 18-135 mm f/3,5-5,6 IS, ekspozycja 1/45 s, f/11, czułość ISO 400, ogniskowa 26 mm.


Ergonomia i sterowanie
Korpus EOSa 60D wykonany został z poliwęglanów, utwardzanych włóknem szklanym. Wyłożony gumą i odpowiednio wyprofilowany uchwyt zapewnia pewny i wygodny chwyt aparatu. Korpus pozbawiono kilku przycisków poprzednika (to znaczy EOSa 50D) oraz bezpośredniego dostępu do niektórych funkcji, więc sterowania EOSem 60D nie można już tak uniwersalnie zindywidualizować, a wybór niektórych ustawień zajmuje nieco więcej czasu. „Nieco”, bo w dowolnej konfiguracji aparatu, pod przyciskiem Q dostępny jest ekran szybkich nastaw, na którym również bezpośrednio, choć w kilku krokach, możemy dobrać ważne ustawienia aparatu. EOS 60D nie ma też słynnego dżojstika, który tutaj zastąpiono wielopozycyjnym wybierakiem, zintegrowanym z pokrętłem szybkich nastaw i przyciskiem akceptacji ustawień SET. Do obsługi tego podzespołu trzeba się jednak przyzwyczaić, chociaż niewątpliwą zaletą jest łatwy dostęp do niego – z uchwytu do zdjęć w pionie (BG-E9). Jasny i duży celownik aparatu informuje między innymi o ogólnym poziomie naładowania akumulatora (LP-E6), który przekazuje do korpusu także dokładne dane o swojej kondycji.

 

Najpierw filtr z efektem aparatu zabawki spowodował winietowanie naroży kadru, a później całości dzieła dopełnił filtr ziarnistych filmów czarno-białych. Kolejny interesujący efekt, prawda? Canon EOS 60D, obiektyw EF-S 18-135 mm f/3,5-5,6 IS, ekspozycja 1/250 s, f/8, czułość ISO 100, ogniskowa 25 mm, filtry twórcze – efekt aparatu zabawki i ziarnistego filmu czarno-białego.


EOS 60D – ależ on ma kreatywny potencjał!
Takich możliwości obrazowania nie miała dotychczas żadna lustrzanka Canona. 18-megapikselowa matryca, z użytecznymi czułościami do ISO 6400, pozwala fotografować i filmować w ekstremalnie słabym oświetleniu, a ustawiany pod niemal dowolnym kątem monitor umożliwia to jeszcze z niekonwencjonalnych punktów widzenia! Szybka i łatwa modyfikacja ustawień automatyki i programów tematycznych to wstęp do różnorodnych efektów artystycznych, których gamę rozszerzają jeszcze uniwersalne filtry twórcze. Wyjątkowo praktyczna jest też sama funkcja filmowania, a jakość rejestrowanych zdjęć i filmów jest imponująca. Jeśli przy tym potencjale pod uwagę weźmiemy jeszcze rozsądną cenę EOSa 60D, która nie przekracza 4000 zł, to trudno nie zakwalifikować tego aparatu do testowej klasy „SUPER”. [REKOMENDACJA]

Jarosław Mikołajczuk

 

Dodaj artykuł do:

Komentarze:

Obecnie nie ma żadnych komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.